Latem 2025 roku Wrocławski Szczep Harcerski „Czarna 13” im. Armii Krajowej spędził dwa tygodnie na obozie w Rozewiu. Tegoroczna tematyka przeniosła uczestników do świata Asteriksa i Obeliksa, a teren obozu na kilkanaście dni zamienił się w prawdziwą galijską wioskę. Motyw przewodni towarzyszył nam przez cały wyjazd – pojawiał się podczas ognisk, zajęć, sportowych zmagań, w nazwach zastępów i przygotowywanych przez uczestników elementach obrzędowości.
Obóz rozpoczął się od przyjazdu kwaterki, która przygotowała teren przed pojawieniem się pozostałych uczestników. Trzeba było rozstawić namioty, przygotować plac apelowy, świetlicę, bramę wejściową i całe zaplecze potrzebne do codziennego funkcjonowania obozowiska. Po przyjeździe reszty szczepu rozpoczęła się pionierka. Harcerze starsi i wędrownicy budowali między innymi prycze, a młodsi uczestnicy zajmowali się przygotowaniem poszczególnych części obozu. Powstawały również nazwy zastępów oraz dekoracje nawiązujące do świata Asteriksa i Obeliksa. Po zakończeniu najważniejszych prac odbył się pierwszy apel, podczas którego oficjalnie rozpoczęliśmy wspólny obóz.
Jednym z pierwszych większych wydarzeń było ognisko wprowadzające nas w obozową fabułę. Uczestnicy przygotowali tematyczne stroje, dzięki czemu wśród namiotów można było spotkać Galów, rzymskich legionistów, rybaków, bardów, a nawet samego Asteriksa i Obeliksa. Każdy przygotował również własny amulet związany z pełnioną w galijskiej wiosce profesją, a całość zakończyła się wspólną przysięgą przed Panoramiksem. Od tego momentu galijski klimat towarzyszył nam już właściwie każdego dnia.
Kolejne dni były wypełnione bardzo różnymi zajęciami. Harcerze ćwiczyli musztrę, przygotowywali przedstawienia o starożytnych kulturach, brali udział w zwiadach i poznawali Rozewie oraz okoliczne miejscowości. Nie zabrakło oczywiście wyjść nad morze, plażowania i wspólnego spędzania czasu przy zachodach słońca. W trakcie obozu do starszych uczestników dołączyły również zuchy. Dla nich był to czas nie tylko zabawy, ale również nauki samodzielności: ścielenia kanadyjek, przygotowywania posiłków, dbania o menażki i radzenia sobie z codziennymi obozowymi obowiązkami.
Dużo emocji przyniosła także obozowa Olimpiada Sportowa. Uczestnicy zostali podzieleni na zespoły, przygotowali swoje flagi, a następnie zmierzyli się między innymi w rzucie oszczepem, torze przeszkód, wyścigu na sankach i zapasach. Rywalizacja była zacięta, ale przede wszystkim liczyła się dobra zabawa, współpraca i dopingowanie swoich drużyn. Całość zakończyła się wspólną ucztą, która idealnie pasowała do klimatu galijskiej wioski.
Ważną częścią wyjazdu była również służba. Wędrownicy z 69 WDW „Vis Verum” pomagali przy porządkowaniu Cmentarza Żołnierzy Wojska Polskiego i Ofiar Terroru we Władysławowie, gdzie wyczyścili kilkanaście płyt nagrobnych. Innym razem, razem z harcerzami z 50 DSH „Twierdza” i 92 WDH „Dębowa Tarcza”, sprzątali plażę na odcinku prowadzącym z Rozewia w kierunku Jastrzębiej Góry. Była to dobra okazja, żeby zrobić coś pożytecznego dla miejsca, które przez dwa tygodnie było naszym obozowym domem.
Pod koniec wyjazdu odbył się również szczepowy Festiwal Piosenki. Drużyny i gromady przygotowywały własne utwory nawiązujące do wydarzeń, które miały miejsce podczas obozu. W tekstach pojawiały się najciekawsze przygody, zabawne sytuacje i wspomnienia z minionych dni. Dzięki temu festiwal stał się trochę muzycznym podsumowaniem całego wyjazdu, a po występach nie zabrakło oczywiście wspólnego śpiewania i zabawy.
Obóz w Rozewiu był przede wszystkim czasem wspólnych przygód, poznawania nowych rzeczy i życia razem przez kilkanaście dni w środku lasu obok Morza Bałtyckiego. Oprócz dużych wydarzeń były też codzienne apele, warty, posiłki, porządki, rozmowy przy namiotach, wspólne wyjścia i mnóstwo małych sytuacji, które najlepiej pamięta się po powrocie do domu. Tematyka Asteriksa i Obeliksa połączyła wszystkie te elementy w jedną historię, ale najważniejsze pozostało to, co w harcerskim obozie zawsze jest najcenniejsze – współpraca, samodzielność, służba, nowe doświadczenia i czas spędzony razem. Po dwóch tygodniach galijska wioska w Rozewiu zniknęła, ale wspomnienia z niej na pewno zostaną z nami jeszcze na długo.




Comments are closed